PLN - Polski złoty
CHF
4,45
czwartek, 3 kwietnia, 2025

200 milionów zł z kieszeni podatników? Tak ustawa frankowa premiuje banki. Frankowicze nic z tego nie mają

Z każdym kolejnym dniem przybywa negatywnych opinii na temat projektu ustawy frankowej. Jego treść jest krytykowana zarówno przez adwokatów i radców prawnych, reprezentujących w sądach konsumentów, przez sędziów, którzy orzekają w sprawach frankowych, jak i przez niektóre organy administracji publicznej. Przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości niestrudzenie bronią swoich pomysłów i przekonują, że właśnie na drodze ustawy da się udrożnić sądownictwo oraz przywrócić obywatelom prawo do sądu. Pytanie, kim są frankowicze, jeśli nie obywatelami? Dlaczego ich prawo do sądu jest zakłócane przez pomysły ewidentnie premiujące nieuczciwych kredytodawców i w dodatku zrzucające część kosztów związanych z obraną przez banki strategią na barki polskiego podatnika?

  • Już nie tylko frankowicze i ich prawnicy, ale również bezstronne autorytety krytykują projekt ustawy frankowej, zawierający wiele antykonsumenckich propozycji
  • Pełnomocniczka ministra ds. ochrony praw konsumenta, broniąc projektu ustawy, ma coraz trudniejsze zadanie. Polemika z opiniami RPO i sędziów wymaga nie lada zręczności
  • Wyjątkowo trudno będzie Ministerstwu obronić pomysł polegający na oddawaniu bankowi połowy opłaty za pozew w przypadku jego cofnięcia. Skarb Państwa może stracić na tym zapisie miliony złotych
  • W przestrzeni publicznej coraz mniej mówi się o tym, że to nie frankowicze, a banki blokują sądy, wciąż nie przyjmując do wiadomości abuzywnej natury zawartych umów. Tymczasem to od dobrej woli bankowców zależy, jak szybko sądy zamkną temat franków raz na zawsze.

Ustawa frankowa miała być wielkim sukcesem Ministerstwa Sprawiedliwości. Zamiast sukcesu jest wizerunkowa katastrofa

Już od ponad dwóch miesięcy znamy treść zapisów projektu ustawy frankowej, którą Ministerstwo Sprawiedliwości chciałoby wprowadzić w życie jeszcze w II kwartale br. Na siedmiu stronach projektu rozpisano 24 artykuły, a wśród nich niewiele jest takich, które nie wzbudzałyby w środowisku eksperckim poważnych wątpliwości natury prawnej, a czasem nawet konstytucyjnej.

Zaczęło się niewinnie. Gdy Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że chce łączyć postępowania sądowe z powództwa kredytobiorcy i banku, pomysł ten spotkał się z ogólną aprobatą. Tylko niektóre kancelarie wskazywały na możliwe zagrożenia związane z tym planem, a występujące po stronie kredytobiorcy. Chodziło przede wszystkim o to, że wskutek włączania roszczeń banku w postępowanie toczące się z inicjatywy frankowicza, a dotyczące ustalenia i zapłaty, może dojść do zmiany w sposobie naliczania na rzecz kredytobiorcy ustawowych odsetek za opóźnienie.

Bank, zgłaszając chęć wzajemnego rozliczenia roszczeń, skorzysta z instytucji potrącenia (na co będzie miał czas aż do końca postępowania drugoinstancyjnego), a sąd w tej sytuacji zasądzi na rzecz kredytobiorcy jedynie nadpłatę dokonaną ponad kapitał kredytu (o ile do takiej nadpłaty w ogóle doszło). Od powstałej nadpłaty (a nie jak do tej pory, od pełnej kwoty świadczenia nienależnego) zostaną naliczone odsetki ustawowe za opóźnienie. Strata kredytobiorcy na samych odsetkach (w porównaniu do sytuacji, w której sąd rozliczyłby strony zgodnie z teorią dwóch kondykcji) może wynieść od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy złotych – w zależności od kwoty samego roszczenia oraz czasu trwania procesu sądowego.

Dlaczego kancelarie prawne krytykują projekt ustawy frankowej?

Prawnicy argumentują, że mechanizm promowany w projekcie ustawy jest sprzeczny z zasadą pewności prawa i godzi w interes konsumenta. Jest też sprzeczny ze stanowiskiem TSUE odnoszącym się do kwestii naliczania odsetek za opóźnienie (wyroki C-28/22 i C-424/22) oraz z uchwałą frankową składu siedmiu sędziów Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, z której wynika, że strony nieważnej umowy dysponują odrębnymi roszczeniami, co jasno wskazuje na potrzebę ich rozliczenia zgodnie z teorią dwóch kondykcji.

Efekt jest łatwy do przewidzenia: pozycja kredytobiorcy w sporze sądowym z bankiem zostanie osłabiona (tak, jakby nie było tych kilkunastu wyroków wydanych w ostatnich latach przez TSUE), a sam bank, odpowiedzialny za wprowadzenie do umowy abuzywnych zapisów, będzie w stanie sterować procesem. To od niego zależeć będzie, czy oraz kiedy skorzysta z prawa potrącenia. Bank będzie też mógł w sposób w pełni świadomy i zaplanowany przeciągać proces sądowy – wszak komplikowanie procedur, uporczywe odwoływanie się od każdego negatywnego postanowienia sądu i zgłaszanie długiej listy świadków nie przełożą się na aspekt finansowy całego procesu. Ten może trwać nawet i 7 lat – kredytobiorca i tak nie otrzyma za ten okres pełnych, należnych mu odsetek za opóźnienie.

Ale to niejedyne problemy związane z „wrzucaniem” roszczeń wzajemnych stron do jednego postępowania.

Łączenie postępowań a przedawnienie roszczeń banku – dlaczego ustawa frankowa jest groźna dla kredytobiorcy?

Jak wskazują eksperci prawni, ten mechanizm może skomplikować sytuację tych kredytobiorców, w przypadku których bank spóźnił się z pozwem o zwrot kapitału. Dajmy na to, że sprawa o ustalenie i zapłatę trafiła do sądu w grudniu 2020 roku. Bank miał czas na wezwanie kredytobiorcy do zwrotu kapitału do końca 2023 roku, jednak spóźnił się i wysłał stosowne pismo dopiero w roku 2024, już po upływie terminu przedawnienia swoich roszczeń.

W normalnych okolicznościach kredytobiorca podniósłby w takiej sytuacji argument o przedawnieniu i istnieje szansa, że sąd przyznałby mu rację, odrzucając tym samym argumentację banku, odwołującą się do tzw. względów słuszności. Ale jeśli bank cofnie powództwo, złoży wniosek o wzajemne rozliczenie i skorzysta z potrącenia, istnieje ryzyko, że kredytobiorca nie będzie miał jak podnieść przed sądem argumentu o przedawnieniu roszczenia strony przeciwnej.

Prawnicy wskazują na absurdalną logikę Ministerstwa Sprawiedliwości, które chce, by opisywane rozwiązania objęły postępowania już toczące się w sądach. Frankowicze, którzy podejmowali decyzję o pozwie w oparciu o stanowiska TSUE oraz Sądu Najwyższego, nagle dowiadują się, że nie będą mogli skorzystać z części przyznanych im przywilejów – a przecież prawo nie działa wstecz.

Co więcej, przynajmniej jeden z pomysłów legislacyjnych Ministerstwa godzi nie tylko w interes frankowiczów, ale i wszystkich polskich podatników. Chodzi o zapis dający bankowi możliwość odzyskania połowy uiszczonej opłaty za pozew w przypadku jego cofnięcia. Na podobnej zasadzie miałyby funkcjonować zwroty w przypadku cofniętej apelacji czy też skargi kasacyjnej. Na wycofanie powództwa lub apelacji bank będzie miał 6 miesięcy od momentu wejścia w życie ustawy frankowej. Ile to rozwiązanie będzie kosztować Skarb Państwa?

Tyle może stracić Skarb Państwa na art. 15 ustawy frankowej

Opłata za pozew w przypadku przedsiębiorcy jakim jest bank wynosi 5 proc. od wartości przedmiotu sporu. Opłata za apelację to również 5 proc., tym razem od wartości przedmiotu zaskarżenia.

Jeśli na potrzeby szybkiej kalkulacji założymy, że banki złożyły 40 tys. pozwów o zwrot kapitału, w których przeciętna wartość przedmiotu sporu wynosi 200 tys. zł, to łatwo możemy obliczyć, że wycofanie wszystkich tych powództw w ustawowym terminie pozwalającym na odzyskanie połowy opłaty będzie kosztować Skarb Państwa (czyli polskiego podatnika, bo przecież państwo nie ma własnych pieniędzy)… nawet 200 milionów złotych.

Ministerstwo Sprawiedliwości próbuje odpowiadać na krytykę dot. projektu ustawy. Na razie idzie mu nie najlepiej…

Jak na krytykę pochodzącą od frankowych prawników reagują przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości? Najlepiej widać to na przykładzie pełnomocniczki ministra Adama Bodnara ds. ochrony praw konsumentów. Dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska sugeruje, że kancelarie prawne w swojej krytyce kierują się przede wszystkim chęcią ochrony własnych interesów. W wypowiedziach do mediów daje do zrozumienia, że podmiotom tym nie podoba się pozbawienie kredytobiorcy korzyści na odsetkach za opóźnienie, ponieważ przełoży się to na ostateczną wysokość ich honorarium.

Naszym zdaniem jest to daleko idąca nadinterpretacja – nie zapominajmy bowiem, że kancelarie adwokackie stosują bardzo różne wzory do obliczenia swojego wynagrodzenia. Oczywiście, zwykle sprowadza się to do tego, że im niższa jest opłata wstępna, tym wyższa będzie później premia za sukces. Zdarzają się podmioty, które w ramach wynagrodzenia inkasują zasądzone odsetki, ale wcale nie jest to regułą.

Najlepsze kancelarie w Polsce działają według innej zasady: pobierają od klienta adekwatną opłatę wstępną, wynoszącą np. 10 tys. zł, a po wygranej naliczają premię za sukces wynoszącą np. 5 proc. od korzyści uzyskanej przez klienta w sądzie. 5 procent. Jak zatem można zarzucać tym podmiotom, że walcząc o odsetki ustawowe dla swoich klientów, walczą przede wszystkim o swój interes?

Czy aby na pewno etyczna jest postawa pełnomocniczki ds. ochrony praw konsumenta, specjalistki od prawa konsumenckiego i doktora nauk prawnych, polegająca na antagonizowaniu konsumentów z ich pełnomocnikami prawnymi? Czy osoba, która sama jest prawnikiem, powinna szkalować w mediach swoich kolegów po fachu, nie podpierając tak daleko posuniętej krytyki jakimikolwiek merytorycznymi argumentami?

Rządzący mają w zasięgu prosty sposób na ucywilizowanie rynku prawnego, ale wolą zajmować się ustawą premiującą banki

Jeżeli to nie frankowicze, a rzekomo nieuczciwe kancelarie są powodem, dla którego sprawy frankowe od lat nie schodzą z wokandy, to dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości nie weźmie się w pierwszej kolejności za uregulowanie rynku i na przykład ograniczenie praktyki polegającej na pobieraniu wynagrodzenia prowizyjnego?

Gotowe rozwiązania, pozwalające na ucywilizowanie rynku usług prawnych, od lat leżą na stole – Naczelna Rada Adwokacka niestrudzenie walczy m.in. o to, by etycznie działający, uczciwi prawnicy nie musieli konkurować na rynku ze spółkami kapitałowymi, zorientowanymi głównie na swój własny interes ekonomiczny. Czy nie prościej byłoby wpierw unormować rynek usług prawnych, a dopiero później brać się za porządkowanie kwestii frankowych ustawą?

A może to wcale nie kancelarie są problemem, a banki, które coraz mocniej naciskają na rządzących, by ci odciążyli sektor i zrobili coś w końcu z tymi nieustępliwymi frankowiczami, zupełnie niezainteresowanymi konwersją swoich kredytów do PLN?

Rzecznik Praw Obywatelskich dołącza do krytyków ustawy frankowej. W Ministerstwie nie wiedzą jeszcze, jak się odnieść do jego uwag

Jeszcze kilka tygodni temu całą krytykę adresowaną w stronę ustawy frankowej można było zbyć uśmiechem politowania i wskazaniem, że pochodzi ona od kancelarii, które za nic mają zawodową etykę. Ale teraz, po zamknięciu konsultacji publicznych w sprawie projektu ustawy, jest ciężej. Pełnomocniczka ministra musi polemizować nie tylko z adwokatami frankowiczów, ale również z organami, którym trudno zarzucić stronniczość.

Szczególnie kłopotliwa dla resortu okazuje się 25-stronicowa opinia Rzecznika Praw Obywatelskich, który wyraża zastrzeżenia w wielu punktach styczne z tymi prezentowanymi przez kancelarie. Zgadza się, do liczącego 7 stron projektu ustawy RPO Marcin Wiącek sformułował kilkukrotnie dłużą opinię, składającą się niemal wyłącznie z konstruktywnej krytyki i obaw o to, czy pomysły resortu istotnie mogą doprowadzić do skrócenia kolejek w sądach.

Kolejne wywiady udzielane przez dr Anetę Wiewiórowską-Domagalską pokazują, jak w trudnym położeniu znalazło się Ministerstwo Sprawiedliwości. Rzecznikowi Praw Obywatelskich ciężko byłoby przypisać nieznajomość tematu czy nieczyste intencje. Na razie resort gra na przeczekanie, co doskonale obrazuje rozmowa, która przed kilkoma dniami ukazała się na łamach Dziennika Gazety Prawnej. Niestety, w odróżnieniu od dziennikarzy Rzeczpospolitej, pozwalających pełnomocniczce na pełną swobodę wypowiedzi, bez jakichkolwiek prób wchodzenia w polemikę, redakcja DGP ma widać większe ambicje i drąży temat kontrowersyjnych zapisów projektu.

Dziennikarka prowadząca rozmowę z dr Wiewiórowską-Domagalską kilkukrotnie powraca do opinii RPO w kwestii ustawy, wskazując na konkretne wątpliwości, ale to na nic. Pełnomocniczka powtarza, że stanowisko Rzecznika zostanie przeanalizowane z uwagą i dodaje, że na tę chwilę nie chce się wypowiadać w kwestii tego, czy któreś uwagi zostaną uwzględnione. Przypomnijmy, że jeszcze przed kilkoma tygodniami pełnomocniczka ministra dawała do zrozumienia, że nie mamy co liczyć na poddanie projektu ustawy radykalnym zmianom.

Chyba powoli beton zaczyna kruszeć, a przedstawiciele resortu, przerażeni skalą krytyki, zrozumieli w końcu, jak poważne mogą być konsekwencje forsowania ustawy w jej bieżącym kształcie. Czy przełoży się to poprawki, które uczynią ustawę akceptowalną – trudno powiedzieć. Zyskaliśmy jednak pewność, że nagłaśnianie wątpliwości dotyczących tego projektu jest jedynym sposobem na uświadomienie rządzącym, że promowanie jakichkolwiek antykonsumenckich rozwiązań legislacyjnych może spotkać się z bardzo wyraźnym oporem społecznym. Oporem, który może szybko przełożyć się na słupki sondażowe.

Ustawę frankową krytykują również sędziowie. Czy frankowicze będą mieli do czynienia z „karykaturą procesu cywilnego”?

Wśród krytyków ustawy frankowej nie zabrakło sędziów, którzy najwyraźniej nie docenili sposobu, w jaki Ministerstwo chce udrażniać wymiar sprawiedliwości. W środowisku sędziowskim widoczna jest irytacja, której przejawem są opinie takie jak ta wyrażona przez SSO we Wrocławiu, Ziemowita Barańskiego, na łamach DGP. Odnosząc się do ustawowego pomysłu na franki, sędzia pisze o „wysoce ułomnej regulacji proceduralnej, tworzącej karykaturę procesu cywilnego”.

Swoje krytyczne uwagi zgłosiło Ministerstwu Ogólnopolskie Zrzeszenie Sędziów „Aequitas”, wiadomo też o przynajmniej dwóch indywidualnych opiniach pochodzących od sędziów, a zgłoszonych w toku konsultacji publicznych.

Jednoosobowe składy w apelacji ograniczają frankowiczom prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy?

Warto przypomnieć, że choć ustawa frankowa nie weszła jeszcze w życie, to pewne antykonsumenckie rozwiązania z powodzeniem funkcjonują już w krajowych wydziałach cywilnych. Mowa o jednoosobowych składach sędziowskich w sądach apelacyjnych, o których negatywnie wypowiedział się Sąd Najwyższy (uchwała III PZP 6/22). W ocenie sędziów SN takie rozwiązanie ogranicza prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy.

Jak wygląda to w praktyce, informują pełnomocnicy kredytobiorców, wskazujący na niebezpieczeństwa związane z jednoosobowymi składami. Nieważność umowy, a więc i los finansowy kredytobiorcy, zależy w apelacji od decyzji jednego orzecznika, który w wydawaniu wyroku może kierować się własnymi sympatiami i antypatiami. W wydziałach cywilnych wciąż zdarzają się sędziowie, którzy uparcie ignorują dorobek orzeczniczy TSUE w kwestii franków, i uznają, że umowy zawierające klauzule abuzywne można utrzymać w mocy. Gdyby sprawy w apelacji trafiały do składów trzyosobowych, takich wyroków z pewnością byłoby mniej.

Jednoosobowe składy w apelacji są korzystnym rozwiązaniem dla banków, które każdy pojedynczy wyrok aprobujący ich argumentację traktują jako wsparcie dla swojej propagandy. Bankom zależy na zasianiu w kredytobiorcach niepewności co do przyszłego losu ich procesów sądowych. Liczą na to, że kredytobiorca, dowiedziawszy się o kolejnym wyroku oddalającym roszczenie frankowicza, zdecyduje się na rozpoczęcie negocjacji ugodowych i w konsekwencji na polubowne zakończenie sporu.

Czy rzeczywiście warto decydować się na ugodę z bankiem, gdy opcją alternatywną jest pełne unieważnienie umowy i odzyskanie świadczenia nienależnego? W naszej opinii nie. Nie zapominajmy, że negatywne dla frankowiczów wyroki wydawane w apelacji stanowią tylko 1 proc. Pozostałe 99 proc. to orzeczenia prokonsumenckie, zgodne z duchem TSUE i zapewniające kredytobiorcom znacznie wyższe korzyści finansowe niż ugoda.

PODSUMOWANIE:

Wokół frankowiczów wiele się ostatnimi czasy dzieje: Ministerstwo Sprawiedliwości nie zwalnia tempa i nadal, mimo spływającej krytyki, forsuje projekt ustawy frankowej. Ustawa rzekomo jest sądom potrzebna do szybszego uporania się z masowymi, bliźniaczo do siebie podobnymi sprawami związanymi z kredytami w CHF.

Tymczasem z sądów płyną do nas kolejne wieści o ekspresowych wyrokach, w przypadku których banki rezygnują z apelacji, mimo dotkliwej przegranej. To jak to w końcu jest: sądy nie radzą sobie ze sprawami frankowymi i potrzebują ustawy czy może jednak są w stanie wydawać wyroki w kilka miesięcy od wpłynięcia pozwu?

Prawda jak zwykle leży pośrodku. Sądom zdecydowanie przydałoby się wsparcie, ale nie takie, jak chce zaoferować resort. Wydziały cywilne potrzebują wsparcia kadrowego – i chodzi nie tylko o zwiększenie etatów sędziowskich, ale również tych asystenckich i urzędniczych.

W sądach potrzebna jest digitalizacja i odejście od papieru na rzecz elektronicznej komunikacji. Rozwiązania zawarte w projekcie ustawy, zdaniem wielu ekspertów, nie przełożą się na przyśpieszenie dynamiki orzeczniczej, a wręcz mogą wygenerować nowe problemy i w sposób zupełnie nieuzasadniony wzmocnić pozycję banków w sporach z konsumentami.

Im mocniejsza będzie pozycja procesowa przedstawicieli sektora, tym mniejsze są szanse na szybkie wypchnięcie nadmiarowych spraw z sądów. To nie frankowicze, a banki blokują możliwość sprawnego zakończenia sagi frankowej, a powód jest prosty: wciąż bardziej opłaca im się przeciąganie postępowań niż proponowanie klientom uczciwych ugód. Dopiero gdy to się zmieni, będziemy mogli liczyć na przełom w sądach.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze