4 października 2024 roku może się okazać przełomową datą dla kredytobiorców złotowych, chcących wyeliminować ze swoich umów klauzule zmiennego oprocentowania oparte o WIBOR. To właśnie tego dnia Sąd Okręgowy w Suwałkach wydał wyrok w sprawie I C 217/24, w której bank pozwał kredytobiorczynię o zapłatę… i przegrał. Zdaniem sądu w tej konkretnej sprawie należało wykreślić tak stawkę WIBOR, jak i marżę banku – klientka podmiotu powinna więc spłacić bankowi jedynie sam kapitał plus prowizję. Wyrok jest nieprawomocny i bank, który przegrał sprawę, niemal na pewno się odwoła. Odważna decyzja suwalskiej sędzi, podparta bardzo treściwym uzasadnieniem, pokazuje jednak, że argumenty, których przez ostatnie 2 lata używali pełnomocnicy kredytobiorców w kontekście wadliwości hipotek złotowych opartych na zmiennej stopie, niemal co do jednego się potwierdzają. Co warto wiedzieć o tym wyroku i dlaczego dopiero teraz media zaczynają o nim informować?
- Wojna kredytobiorców z bankami o utrzymanie w umowach klauzul zmiennego oprocentowania trwa od 2022 roku, jednak dopiero teraz złotówkowicze otrzymali z sądu jasny komunikat, że ich roszczenia dotyczące WIBORu mogą mieć solidne podstawy
- W Suwałkach zapadł wyrok, który odbiera bankowi lwią część dochodu na udzielonym w 2020 roku kredycie złotowym – podmiot zarobi jedynie na prowizji. Nie wiadomo jeszcze, którego banku dotyczy wyrok w sprawie I C 217/24
- Orzeczniczka w uzasadnieniu do wyroku zasugerowała, że klauzule zmiennego oprocentowania jak najbardziej mogą być badane przez sądy. Oceniła też, że bank nie dopełnił obowiązków informacyjnych wobec klientki, w konsekwencji w rażący sposób naruszając jej interesy
- Ten precedens pokazuje, że WIBOR nie jest z „teflonu” i spora część krytyki kierowanej pod jego adresem przez ekspertów z dziedziny prawa bankowego jest jak najbardziej zasadna. Najważniejsze pytanie na teraz brzmi: czy za tym wyrokiem przyjdą kolejne?
Sąd Okręgowy w Suwałkach usuwa z umowy kredytu złotowego stawkę WIBOR i marżę banku
Na taką wiadomość kredytobiorcy złotowi czekali od ponad 2 lat: wreszcie w sprawie WIBORu zapadł pierwszy prokonsumencki wyrok. Póki co nieprawomocny, ale sam fakt, że w końcu któryś z krajowych orzeczników, nie czekając na wyrok TSUE, podjął niezwykle odważną decyzję o eliminacji stawki z kwestionowanej umowy, jest dla polskich konsumentów wspaniałą wiadomością.
Mowa o wyroku w sprawie I C 217/24, wydanym 4 października 2024 roku. Na chwilę obecną nie są znane ani personalia pełnomocnika kredytobiorczyni, ani nazwa banku, który przegrał sprawę z kretesem. Wyrok został wydany przez sędzię Anetę Inezę Sztukowską.
Treść orzeczenia pojawiła się na Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych 11 października 2024 roku i dopiero teraz o sprawie robi się głośno. Jest wielce prawdopodobne, że o tym niekorzystnym dla sektora orzeczeniu niemal od początku wie Związek Banków Polskich, który z oczywistych względów nie „pochwalił” się tą informacją w mediach.
Wpierw jednak pora wyjaśnić, jak ta sprawa w ogóle znalazła się w sądzie.
Bank przegrywa z klientką sprawę o WIBOR – geneza konfliktu
Dnia 20 lipca 2020 roku klientka nieznanego nam z nazwy banku zaciągnęła kredyt konsolidacyjny w kwocie 134.483,52 zł, z czego 80 tys. zł miało zostać przeznaczone na potrzeby konsumpcyjne, 29.425,16 zł kredytobiorczyni zdecydowała się przeznaczyć na spłatę innych zobowiązań, w tym kredytu studenckiego, a 25.058,36 zł to prowizja banku. Ponieważ kredytobiorczyni nieregularnie spłacała zobowiązanie, bank postawił zadłużenie w stan pełnej wymagalności. Kredytobiorczyni nie wywiązała się z zapłaty po otrzymaniu przedsądowego wezwania, bankowi nie pozostało więc nic innego, jak skierować sprawę do sądu.
Tak też się stało.
Teraz pora na podanie kilku ważnych dat w sprawie:
- 12 sierpnia 2023 roku – bank wzywa kredytobiorczynię do zapłaty (na ten moment wskazana kwota zadłużenia to 5.019,51 zł)
- 21 września 2023 roku – bank wypowiada klientce umowę
- 25 września 2023 roku – kredytobiorczyni otrzymuje wypowiedzenie umowy
- 30 października 2023 roku – bank wzywa klientkę do zapłaty całego zadłużenia, które wynika z wypowiedzianej umowy
- 14 listopada 2023 roku – bank występuje wobec klientki z pozwem o zapłatę kwoty 140.397,72 zł wraz z odsetkami ustawowymi za zwłokę od 27 października 2023 roku.
Dnia 28 grudnia 2023 roku Sąd Okręgowy w Suwałkach, w ramach postępowania upominawczego o sygnaturze akt I. Nc. 59/23, uwzględnił roszczenie banku w całości i wydał nakaz zapłaty. To orzeczenie zostało z kolei zaskarżone przez kredytobiorczynię, której sprzeciw odnosił się do nakazu zapłaty na kwotę 63.964,34 zł, przypadającą na oprocentowanie wspomnianego kredytu (wyliczonego zgodnie ze stawką WIBOR 3M).
Wkrótce jednak klientka banku zmodyfikowała swoje powództwo i wniosła o rozliczenie się z bankiem wyłącznie z użyczonego jej kapitału kredytu. Argumentowała swoje roszczenie abuzywnym charakterem klauzul zmiennego oprocentowania zawartych w podpisanej umowie kredytowej, jak również zapisów odnoszących się do prowizji banku.
Co więcej, według pozwanej bank zawyżył jej zdolność kredytową poprzez zawarcie w umowie nieprawdziwych informacji o jej zatrudnieniu, jak również o uzyskiwanych dochodach. Następstwem miało być otrzymanie przez nią kredytu, którego w normalnych okolicznościach po prostu by nie dostała.
Kredytobiorczyni wygrywa z bankiem sprawę o WIBOR: analizujemy uzasadnienie wyroku I C 217/24
Teraz pora na to, co sąd ustalił w tej sprawie. Poniżej w punktach wymieniamy najważniejsze „rewelacje” z uzasadnienia:
- bank ani w umowie kredytowej, ani w żadnym innym dokumencie, czy też w kontakcie werbalnym nie zapewnił kredytobiorczyni dostępu do informacji o tym, czym jest stawka WIBOR 3M ani w jaki sposób jest ona ustalana
- bank nie udzielił klientce również informacji, gdzie może uzyskać stosowne informacje o tym, czym jest stawka WIBOR 3M, kto ją wyznacza i w oparciu o jakie dane
- „podkładką” banku świadczącą o wywiązaniu się z obowiązku informacyjnego miało być przedłożone kredytobiorczyni do podpisu oświadczenie o ryzyku związanym z możliwością wzrostu oprocentowania
- bank nie zdołał udowodnić, że postanowienia umowne były jakkolwiek negocjowane z klientką
- sąd podkreślił, że WIBOR, wbrew powszechnej opinii, nie jest wskaźnikiem urzędowym – wszak stawka jest zarządzana przez podmiot prywatny, w dodatku ściśle związany z sektorem bankowym, tworzący zasady jej ustalania i współorganizujący fixing
- sąd nie podzielił zdania banku, wg którego nie można badać abuzywności WIBORu jako składowej klauzul zmiennoprocentowych z uwagi na to, że jest on nadzorowany przez organy państwowe. Orzeczniczka wskazała tu aż trzy argumenty – po pierwsze, brak podstaw ustawowych, po drugie brak urzędowego charakteru wskaźnika, po trzecie (i jak się okazuje najważniejsze) w momencie zawierania przez strony spornej umowy spółka, której dane są zanonimizowane (ale doskonale wiemy, o którą spółkę chodzi…) nie była jeszcze administratorem wskaźnika referencyjnego w rozumieniu unijnego Rozporządzenia BMR
- w rozumieniu wskazanego powyżej rozporządzenia Polska zyskała administratora stawki WIBOR dopiero dnia 16 grudnia 2020 roku, gdy to Komisja Nadzoru Finansowego wydała wspomnianej spółce stosowną zgodę. W momencie zawierania przez strony umowy stawka była więc ustalana przy pomocy fixingu bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony organów państwowych w zakresie dokładności i rzetelności wskazanej metody
- choć bank nie udzielił kredytobiorczyni informacji o tym, na czym polega metoda fixingu, to sam z całą pewnością posiadał w tym względzie stosowne informacje, a zatem należy uznać, że na skutek działania banku doszło do naruszenia równowagi stron kontraktowych na korzyść tej, która stworzyła umowę. Doszło zatem do rażącego naruszenia interesów klientki banku, która została pozbawiona możliwości oszacowania skutków ekonomicznych klauzuli zmiennego oprocentowania.
W sprawie I C 217/24 pojawił się wątek „frankowy”: co to oznacza dla konsumentów?
Sąd Okręgowy w Suwałkach, powołując się na art. 385 § 1 i 2 k.c., uznał, że abuzywny charakter zapisu umownego skutkuje jego nieważnością, przy jednoczesnym utrzymaniu pozostałej części umowy w mocy. Sąd stanął jednak przed dylematem, czy eliminacji z umowy podlega wyłącznie stawka WIBOR 3M, czy może również marża banku. Tu z pomocą przyszło orzeczenie TSUE z dnia 29 kwietnia 2021 roku, w sprawie C-19/20.
Zgadza się, sąd rozpatrując sprawę o kredyt złotowy, posłużył się unijnym wyrokiem odnoszącym się do kredytu indeksowanego kursem waluty obcej. To dla złotówkowiczów doskonała wiadomość, świadcząca o tym, że przed nimi jeszcze wiele emocjonujących uzasadnień w sprawach abuzywności WIBORu. Unijny wyrok dotyczył tego, czy sąd krajowy może podzielić klauzulę, jeżeli częściowo odwołuje się ona do mierników obiektywnych.
Sąd w Suwałkach zinterpretował wskazówki TSUE w ten sposób, że podział klauzuli jest możliwy wyłącznie w sytuacji gdy podlegająca eliminacji część klauzuli jest odrębnym obowiązkiem kontraktowym i jednocześnie gdy po jej wyeliminowaniu pozostała część warunku umownego nadal ma sens. Chodzi więc o to, czy obie części warunku, abuzywna i nieabuzywna, mogą funkcjonować niezależnie od siebie.
W opinii sądu w przypadku analizowanej klauzuli pierwszy z warunków nie jest spełniony, a więc kwestionowane przez klientkę banku zapisy umowne należy potraktować jako całość. Bank stracił więc szansę na utrzymanie w umowie oprocentowania samą marżą.
W dalszej części uzasadnienia sąd przystępuje do szczegółowych obliczeń dotyczących kwot, które strony wzajemnie sobie wypłaciły. Z analizy wynika, że kredytobiorczyni – zgodnie ze zaktualizowanym harmonogramem – na dzień wypowiedzenia jej umowy zdążyła swój kredyt nadpłacić. A skoro tak, to bank nie miał podstaw do wypowiadania umowy.
Eliminacja WIBORu i marży banku z umowy nie jest nadmierną sankcją
Sąd podkreślił, że jego zdaniem skutek w postaci eliminacji całej klauzuli zmiennego oprocentowania nie stanowi nadmiernej sankcji wobec banku, albowiem takie działanie pozwala na realizowanie nadrzędnego celu unijnej dyrektywy 93/13, którym jest efekt odstraszający, zniechęcający przedsiębiorcę do wprowadzania do umów zawieranych z konsumentami klauzul o charakterze abuzywnym.
Sąd zauważa też, że bank nie został całkowicie pozbawiony zarobku, wszak za udzielenie kredytu pobrał od klientki prowizję w wysokości ponad 25 tysięcy złotych. W uzasadnieniu znajdziemy informację, że kredytobiorczyni próbowała dowieść również abuzywności tej prowizji, jednak sąd nie podzielił jej argumentów. Prowizja stanowi główne świadczenie stron, a zapisy umowne odnoszące się do tego składnika wynagrodzenia banku zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
Garść ciekawostek z uzasadnienia do wyroku I C 217/24
Ciekawostką jest to, że w uzasadnieniu sąd uznał za bez znaczenia dla sprawy zarzuty podniesione przez klientkę banku dotyczące zawyżenia jej zdolności kredytowej. Sąd przypomina, że dane dotyczące sytuacji życiowej pozwanej, jak również miejsca zatrudnienia były potwierdzone przez nią samą podpisem. Jeżeli więc dane te były nieprawdziwe, odpowiedzialność za to ponosi kredytobiorczyni, a nie bank.
Równie ciekawe jest to, że bank, który był stroną w sprawie, nie jest uczestnikiem fixingu (co miało być jednym z argumentów podniesionych w toku postępowania). Pozwala to przypuszczać, że wyrok ten nie dotyczy żadnego z największych graczy na rynku. Przypuszczamy, że jest tylko kwestią czasu, aż nazwa tego podmiotu „wypłynie” na światło dzienne, w ten czy inny sposób.
Pierwszy, ale zapewne nie ostatni. Jakie wnioski płyną z wyroku SO w Suwałkach?
Co mówi nam wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach? Tak naprawdę potwierdza on to, o czym prawnicy kredytobiorców mówią od dawna: banki nie informowały w sposób należyty swoich klientów o tym, jak ustalana jest stawka WIBOR i kto ją ustala.
Bardzo zainteresowało nas to, że sąd, wydając uzasadnienie, powołał się na fakt, iż w chwili zawierania umowy kredytu przez strony sporu obecny administrator stawki WIBOR nie posiadał jeszcze zgody KNF na zarządzanie nią. O tym „drobnym” niuansie informował jakiś czas temu na platformie X.com użytkownik Niefrankowski. Teraz ta sama informacja jest jednym z filarów wyroku eliminującego WIBOR z umowy kredytu złotowego.
Należy oczywiście podkreślić, że ów wyrok jest nieprawomocny. Bank niemal na pewno złoży w tej sprawie odwołanie, licząc, że negatywna decyzja zostanie podważona w apelacji. Warto zauważyć, że nim dojdzie do rozpatrzenia sprawy przez sąd II instancji, przed TSUE może już zapaść wyrok w sprawie pytań prejudycjalnych zadanych przez Sąd Okręgowy w Częstochowie, który wysłał do Luksemburga zagadnienia ściśle związane z możliwością badania klauzul zmiennego oprocentowania i potencjalnymi konsekwencjami uznania ich za nieuczciwe.
Wierzymy, że ten wyrok ośmieli kolejnych sędziów do uważnego przyglądania się klauzulom powiązanym ze stawką referencyjną WIBOR, bez względu na to, co w jej sprawie mówią w mediach największe autorytety w kraju, również reprezentujące stronę państwową.
Banki znów wysyłają klientom aneksy do umów złotowych – jak na nie reagować?
Przy okazji warto wspomnieć o tym, że w sektorze panuje obecnie wzmożona akcja rozsyłania do klientów aneksów do umów kredytów hipotecznych w złotówce, opartych o WIBOR. Chodzi o umowy, w których nie uwzględniono tzw. planu awaryjnego na wypadek eliminacji tej stawki i zastąpienia jej innym wskaźnikiem. Banki powołują się na to, że działają zgodnie z rozporządzeniem BMR i twierdzą, że klienci nie mają się czego bać – zapewniają, że mają czyste intencje i przy okazji aneksów, o których podpisanie proszą kredytobiorców, nie „załatwiają” żadnych dodatkowych interesów.
Kredytobiorcom, którzy otrzymają od banku taką korespondencję, doradzamy niepodpisywanie niczego bez konsultacji z prawnikiem. Lepiej zawczasu przeanalizować treść aneksu i potencjalne przyszłe konsekwencje złożenia pod nim podpisu, niż czekać na dalszy rozwój wypadków w sądach i później żałować, że ten właśnie podpis znacznie skomplikował nam drogę do uwolnienia się od klauzul abuzywnych zawartych w umowie.
Naszym czytelnikom przypominamy też, że mogą się z nami kontaktować w sprawie przełomowych lub po prostu niecodziennych wyroków. Otrzymałeś w swojej sprawie o WIBOR korzystny wyrok sądu? Pochwal się tym w mailu do nas, a na pewno chętnie opiszemy Twój przypadek na łamach portalu.
PODSUMOWANIE:
Pierwszy prokonsumencki wyrok w sprawie dotyczącej klauzul zmiennego oprocentowania opartych o WIBOR to fenomenalna wiadomość dla wszystkich, którzy mają nadzieję na wyeliminowanie tej stawki ze swoich umów kredytowych. Na chwilę obecną trudno jednak jednoznacznie oceniać szanse na upowszechnienie się takich wyroków w przyszłości. Niewątpliwie wiele będzie zależeć od TSUE, do którego trafiły już pierwsze pytania dotyczące WIBORu.
Złotówkowicze muszą przejść drogę podobną do tej, którą mają za sobą frankowicze. Ta wiedzie przez sądy I i II instancji, nierzadko również przez Sąd Najwyższy i wreszcie – przez wspomniany już Trybunał Sprawiedliwości UE, z którego wyrokami musi być zgodne orzecznictwo krajów wspólnotowych, w tym oczywiście Polski.
Warto obserwować, jak teraz zmieni się narracja banków, które przecież przekonywały dotąd, że WIBORu nie da się podważyć, bo wynika on bezpośrednio z rozporządzenia BMR. Czy powołają się na nieprawomocny charakter wyroku? A może w ogóle odmówią komentarza w sprawie? Będziemy informować naszych czytelników o newsach na ten temat.